Tekst pisany z myślą o motocyklistach, ale może jeszcze się komuś przyda?
Na zdrowie :)
"Wypadek, to bardzo dziwna rzecz. Nigdy go nie ma, dopóki się nie wydarzy..." - Kubuś Puchatek.
...Pan
Iks zmrużył oczy i z pełnym uczuciem rozkoszy, odwinął nieco mocniej
manetkę gazu. Wiosenny wiatr unoszący się znad owiewki, szumiał w kasku,
wywołując u motocyklisty niemal narkotyczne odurzenie.
- Taaak!
Właśnie na to czekałem całą zimę! - pomyślał z dziecięcą radością i na
ułamek sekundy przymknął oczy, nurkując po uszy w błogostanie.
Kilkadziesiąt
metrów przed nim, na szarej jezdni czernił się kombinezon pana Igrek,
który mgnienie oka wcześniej, zaliczył pierwszą tego sezonu,
encyklopedyczną glebę.
Zanurzony w motocyklowym orgazmie
pan Iks, nie miał najmniejszych szans, by ominąć rozpłaszczonego na
drodze kolegę. W przeraźliwym trzasku łamanych plastików, lądował
nieopodal Igreka, szorując tyłkiem i plecami po resztkach obu motocykli,
niczym po gigantycznych, kuchennych tarkach.
Niedługą chwilę
później, Iks otrząsał się z najgłębszego szoku. Otwierane z wolna oczy,
przywitał obraz leżącego nieruchomo kumpla. Absolutną ciszę przerywał
jedynie przykry dźwięk rzężącego oddechu, tymczasem z poszarpanej
nogawki własnych spodni, płynął szybko powiększający się, ciemnorubinowy
strumień.
Ręka uniesiona w stronę potłuczonego motocykla,
opadła w geście rezygnacji. Pan Iks wiedział, że kufry są puste. To miał
być krótki wypad na podmiejską trasę. Taki "pusty przebieg", bez gratów
i niespodzianek.
I. Apteczka potrzebna jest i basta.
Wielu
z nas, wyruszając na motocyklowe szlaki, odsuwa przykre myśli o
wypadkach i nieszczęśliwych zdarzeniach, których przecież "nie ma"... a
nawet jeśli są, to mogą się wydarzyć wszystkim, lecz nie nam!
Zaryzykuję
stwierdzenie, że kiedy wiosenne słońce zaczyna lizać asfalt pierwszymi
jęzorami ciepła, przynajmniej osiemdziesiąt procent motocyklistów odpala
swoje ukochane maszyny, mrucząc pod nosem właśnie takie zaklęcia:
"Grzecznie, powoli... i żadnych wypadków."
Oczywiście
można na tych czarach poprzestać i mrużąc oczy z zadowolenia, cieszyć
się jazdą, ale zawsze, gdzieś z tyłu głowy pozostanie niewypowiedziane,
spychane do pokładów podświadomości pytanie:
"A co jeśli..?"
Co
jeśli się wydarzy i niczym w dziecięcej wyliczance "na kogo padnie, na
tego bęc", padnie właśnie na kogoś z nas? Czy jesteśmy na to choćby
odrobinę przygotowani?
Każdy w miarę rozgarnięty motocyklista wie o
tym, że są takie rodzaje "bęc", na które nie można się przygotować i w
których nic już nie pomoże, ale czy nie byłoby szczytem tragicznej
ironii, przetrwać jakiś "epicki wypadek" i zostać na asfalcie bez pomocy
oraz bez przysłowiowego "kawałka bandaża"? A co jeśli "epicki wypadek"
wydarzy się z dala od asfaltu? Bo przecież i w takie dzikie miejsca,
potrafią nas zanieść nasze ukochane dwa kółka.
Nawet gdybym
zrezygnował z tych hollywoodzkich wizji mega-katastrofy, nadal będę
zdania, że niegroźna dla życia rana, rozcięcie, oparzenie i inne, o
które wcale nie tak trudno podczas motocyklowych wypraw, również mogą
popsuć radość z imprezy. Zwłaszcza jeśli apteczki brak i podczas
przymusowego postoju, zamiast podziwiać pięknie zabandażowaną łapę pana
Iks, wszyscy latają po okolicy w poszukiwaniu liści łopianu, kiosku z
chusteczkami lub ciągną losy o to, kto poświęci swój kultowy T-shirt,
aby zatamować krwawienie z rany pechowego Iksa.
Motocykliście
apteczka potrzebna jest i basta, a nawiązując do klasycznego cytatu z
Kubusia Puchatka, można powiedzieć, że
Apteczka to równie dziwna rzecz
jak wypadek. Najczęściej, gdy jej nie ma, pojawia się właśnie ten drugi.
II. Która będzie dobra?
Odpowiedź
na to pytanie może być równie trudna, jak wskazanie najlepszego
motocykla na świecie. To co rajcuje jednych, dla innych jest kupą
niepotrzebnego złomu. Z motocyklowymi apteczkami jest identycznie.
Niektórzy najchętniej woziliby za sobą przyczepkę z wyposażeniem
ambulansu, a innym wystarczy tabletka na ból głowy po zlotowej imprezie.
Jedno jest pewne. Nie istnieje uniwersalna apteczka, którą wszyscy z
zadowoleniem i powodzeniem będą użytkować, dlatego warto poświęcić
chwilę, by zastanowić się nad własnym modelem i zawartością. Co w
tej materii możemy zrobić?
1. Opcja "chybił-trafił". To wariant dla zdesperowanych lub
leniwych. Polega na tym, że maszerujemy do najbliższego sklepu z
akcesoriami motocyklowymi i kupujemy apteczkę, którą sprzedawca
reklamuje jako "motocyklową". Następnie, bez oglądania zawartości,
wciskamy ją pod kanapę motocykla lub do kufra i zapominamy o całej
sprawie. W opcji tej, najbardziej pomocna jest sama świadomość, że
apteczkę MAM. Minus takiego rozwiązania polega jednak na tym, że wszelkie
aspekty "terapeutycznego" poczucia bezpieczeństwa, zazwyczaj ulatują z chwilą pierwszego otwarcia apteczki w nagłej potrzebie.
Aby uniknąć podobnych, przykrych (a czasem groźnych dla zdrowia i życia) rozczarowań, warto podumać dalej.
2. Określamy potrzeby:
Np. czy projektowana apteczka ma służyć wyłącznie jednej, konkretnej
osobie (coś w rodzaju "indywidualnego pakietu medycznego"), czy może
wielu osobom (kierowcy i "plecaczkowi", uczestnikom rajdu, a może nawet
przygodnym ofiarom jakiegoś wypadku?). Precyzując nasze wymagania w tym
zakresie, być może zrezygnujemy z małych pakiecików na rzecz zbiorczej
"sakwy wypadkowej", którą przed wyprawą, wręczymy kumplowi z największym
doświadczeniem w obsłudze medycznych "fetyszy" lub po prostu temu, kto
ma największe kufry ;)
3. Charakter aktywności: Nikt nie
powiedział, że apteczka motocyklisty musi służyć wyłącznie na motocyklu
(choć może tak być). Może ktoś zechce użytkować ją również w
samochodzie, na górskich szlakach, w domowym zaciszu itp. Zdefiniowanie
tych zastosowań pozwoli określić choćby wygląd, wielkość i rodzaj
"opakowania", w którym zamkniemy nasze medyczne skarby.
4. Spektrum najbardziej prawdopodobnych, nieprzyjemnych zdarzeń, w których możemy się znaleźć. A także czas trwania naszej aktywności i możliwości (lub brak) uzupełnień w trakcie.
Tu
nie trzeba za wiele tłumaczyć. Wystarczy jako przykładu użyć
porównania: Wyjazd na tor motocyklowy, tuż za rogiem (heh, kto ma tor za
rogiem?) vs trzytygodniowa, motocyklowa wyprawa w "dzicz", z
biwakowaniem w leśnych gęstwinach.
5. Ilość miejsca w/na motocyklu. Podczas kompletowania składu apteczki, bądźmy gotowi na wiele kompromisów, bo jeśli
nie gustujemy w dostojnej jeździe Goldwingiem lub podobnym gabarytowo
"krążownikiem szos", zazwyczaj cierpimy na znaczny niedobór przestrzeni
bagażowej naszych motocykli i precjoza do udzielania pierwszej pomocy,
muszą się pogodzić z całą masą innych, równie potrzebnych gratów.
-------------------
Biorąc
pod uwagę choćby tych kilka zmiennych, łatwo dojść do wniosku, że
apteczka u każdego z nas i za każdym razem, może wyglądać inaczej oraz
przedstawiać inną zawartość. Jednak bezapelacyjnie, cechą wspólną
powinien być fakt, że każdy z naszych "pakietów medycznych", jeśli ma
dobrze służyć, musi być choć odrobinę przemyślany, a jego zawartość
dobrze nam znana.
III. Do rzeczy panie, do rzeczy...
Jeśli
ktoś z czytelników dotarł aż do tego wersu, będzie doskonale rozumiał,
że publikowany poniżej skład apteczki jest wyłącznie przykładem,
propozycją i jako taki NIE musi odpowiadać wszystkim. To moja apteczka
motocyklowa, która z pewnością, jeszcze nie jeden raz zmieni zawartość
(oby ze starości) ;)
1. Opakowanie (pokrowiec, futerał itp.)
W moim przypadku wybór padł na bryzgoszczelną apteczkę EDC (Every Day Carry) polskiej firmy Baribal z Lublina.
Podobnych
produktów na rynku jest multum. Do wyboru, do koloru. Cywilne,
turystyczne i wojskowe IPMED-y. Szybkozrywalne, z możliwością dopinania
paneli udowych, wyposażone w dodatkowe troki, linki paracordu, karabinki
i inne bajery.
Apteczka, którą kupiłem nie należy do
najmniejszych, ale w moim motocyklowym kufrze zawsze się zmieści.
Mógłbym piać zachwyty na jej temat, lecz powiem krótko: Jestem bardzo
zadowolony. Stosunek ceny do jakości - super.
Gdzie kupić?
https://www.facebook.com/media/set/?set=a.332744006901792.1073741856.262257330617127&type=3
https://www.facebook.com/BaribalPoland?fref=ts
Wyrób szyty na indywidualne zamówienie, trzeba poczekać cierpliwie aż uszyją.
lub (modele innych firm)
sklepy z demobilem, wyposażeniem wojskowym i oczywiście sklepy internetowe.
Zawartość apteczki
2. Rękawiczki jednorazowe.
"Nitryle".
Jako, że na co dzień pracuję w takich, nie mogło być innej decyzji.
Rękawiczki nitrylowe mają sporo zalet. Są mocniejsze od lateksowych i
nieco bardziej elastyczne od winylowych. Zdecydowanie rzadziej wywołują
uczulenia, choć nosząc je dłuższy czas, można zaliczyć podrażnienie
delikatnej skóry dłoni. Dostępne w kilku kolorach, nawet "motocyklowym"
czarnym (choć akurat tej barwy nie polecam. Słabo widoczna na nich krew
sprawia, że łatwo przeoczyć jakiś uraz lub ubabrać sobie buźkę
niewidocznym początkowo płynem ustrojowym).
Rękawiczki jednorazowe
są jednym z podstawowych artykułów, z których powinniśmy korzystać
podczas udzielania pierwszej pomocy. Bez nich, sensowne działanie przy
mocno pokrwawionym poszkodowanym, staje się trudne i z pewnością
bardziej dla nas niebezpieczne.
Aby usprawnić pracę i zaoszczędzić
odrobinę miejsca w apteczce, rękawiczki zwijam w ciasne ruloniki, po
dwie sztuki. Warto wcisnąć do apteczki więcej niż jedną, czy dwie pary
rękawiczek. Lepiej mieć bezpieczny zapas, na wypadek, gdyby jedne się
zniszczyły lub chcielibyśmy "poczęstować" nimi pomocnika, ubrać dwie
pary na raz (bo czasem warto mieć "ekstra zabezpieczenie"), albo po
prostu zmienić przy większej liczbie poszkodowanych.
Gdzie kupić?
Do nabycia chyba w każdej aptece lub sklepie medycznym. Ponadto, jak zwykle, w internecie.
 |
Fotografia pochodzi ze strony sklepu PRAKT - Practical Equipment
www.prakt.pl (warto zerknąć, co mają ciekawego) |
3. Gaziki nasączone 70% alkoholem izopropylowym.
Mają
działanie bakteriobójcze i grzybobójcze. Nadają się wyłącznie do
stosowania zewnętrznego, więc ssanie ich podczas imprez dla lepszego
humoru, nie wchodzi w grę. Można nimi sprawnie oczyścić okolice rany lub
odkazić naprawdę niewielkie, drobne skaleczenia (uwaga dla wrażliwców:
PIECZE jak ****). Można też odtłuścić nimi jakiś syf na ukochanym
motocyklu. Ich zaletą są niewielkie gabaryty i pojedyncze, szczelne
opakowania.
Gdzie kupić?
Do nabycia w sklepach medycznych, aptekach, drogeriach, stoiskach kosmetycznych itp.
4. Plastry z opatrunkiem.
Różnego
formatu i przeznaczenia. Na rozcięte palce, aby nic nie przeszkadzało w
precyzyjnym operowaniu gazem, hamulcem i sprzęgłem. Na czoło, aby kask
nie "pił" jakoś bardziej niż zwykle. Na otarte pięty, aby po zejściu z
motocykla, można było jeszcze przejść kilka kroków do "wodopoju". A
także na wiele innych miejsc, które nie są warte bandaża i konkretnych
opatrunków.
Gdzie kupić?
Do nabycia w sklepach medycznych, aptekach, drogeriach, stacjach benzynowych, stoiskach kosmetycznych itp.
5. Fiolki z solą fizjologiczną.
Sól
fizjologiczna (NaCl) używana jest najczęściej w medycynie, czy
ratownictwie, w formie kroplówki lub rozcieńczalnika/rozpuszczalnika do
leków. Zastosowana w rozsądnych ilościach, nie powoduje w organizmie
przeciętnego człowieka żadnych skutków ubocznych. Poza wymienionymi,
może być stosowana np. do bezbolesnego przemywania większych ran.
Małych,
jednorazowych fiolek NaCl używam najczęściej do płukania oka (oczu) po
wizycie nieproszonego gościa (nie chodzi tu o teściową). Owady i inne
paprochy mają to do siebie, że lubią wpadać nam w oko, zwłaszcza podczas
precyzyjnych manewrów na motocyklu. Delikatne polewanie gałki ocznej
solą fizjologiczną, nie wywołuje żadnych, negatywnych doznań. Zupełnie
jak woda, tyle, że czysta i zawsze pod ręką.
Gdzie kupić?
Teoretycznie
sól fizjologiczna powinna być sprzedawana na receptę. Mimo to,
niektórzy farmaceuci prowadzą sprzedaż małych fiolek NaCl bez przepisu
lekarskiego. Jeśli nie udało ci się kupić soli fizjologicznej u jednego
magistra, poszukaj innej apteki. Raczej nie kupuj NaCl za pośrednictwem
internetu (data przydatności do użycia i nieznane źródła pochodzenia).
6. Bandaże (inaczej: opaski) elastyczne, dziane, podtrzymujące (półelastyczne).
Nie wszystko da się zabezpieczyć małym opatrunkiem. Czasem pojawia się "rana jak u barana" i bez bandaża ani rusz.
Dostępne
w kilku rozmiarach. Elastyczne pomogą przynieść niewielką ulgę
rozhuśtanym stawom (np. kolanowym lub skokowym), a zwykłe (tzw. dziane)
podtrzymają większy opatrunek na właściwym miejscu. Czasem znajdą
nietypowe zastosowanie, na przykład podwiązanie wiszącej latarki w
namiocie lub... podtrzymanie opadających spodni.
Gdzie kupić?
Apteka, sklep medyczny, internet.
7. Siatka podtrzymująca opatrunki (np. Codofix)
Świetnie
sobie radzi z większymi opatrunkami, zwłaszcza zakładanymi na głowę.
Zamiast męczyć się z fachowym czepcem Hipokratesa (solidny opatrunek
głowy, wykonywany za pomocą dwóch lub więcej bandaży na raz), możemy
użyć tej siateczki. Wystarczy odciąć żądany kawałek siatki, zawiązać
zgrabną czapeczkę i już. Szybko, sprawnie i co najważniejsze -
skutecznie.
Jak mawiał mój kumpel-instruktor: "Zakładasz na głowę i z głowy" :)
Siatka
podtrzymująca opatrunki dostępna jest w kilku rozmiarach, z różnym
miejscem zastosowania. Na głowę, na kolano, łokieć, udo, biodro, palec
itp.
Gdzie kupić?
Apteka, sklep medyczny, internet.
8. Gaza opatrunkowa (wyjałowiona)
To
klasyka solidnego opatrunku. Przy jej pomocy można zasłonić całkiem
sporą ranę, rozpocząć proces tamowania krwawienia, sprawnie usunąć
zaschniętą krew i inne płyny ustrojowe z powierzchni ciała, a nawet umyć
większy motocykl (przetestowane!). Jest tylko jeden warunek. Gaza MUSI
być duża! Najlepiej 1 metr kwadratowy. Mniejsze, według mnie, mają
niewielkie zastosowanie i po prostu szkoda na nie miejsca w ciasnej
apteczce. Za pomocą małych gazików trudno nam będzie opatrywać duże,
głębokie i mocno krwawiące rany (czasem będzie to wręcz niemożliwe).
Zaletę dużej gazy stanowi również to, że jest podzielna i używając
ostrych nożyczek, możemy uzyskać mniejsze gaziki, które nasączone
esencją z herbaty, przyniosą ulgę zapalonym po długiej jeździe i
patrzeniu na lachony spojówkom ;)
Gdzie kupić?
Apteka, sklep medyczny, internet. A herbatę w spożywczaku ;)
9. Opatrunek indywidualny OLAES
Adidas
wśród opatrunków! ;) Zarezerwowany na naprawdę "poważną sprawę".
Dostępny w kilku rozmiarach. Zaprojektowany dla wojska, z myślą o użyciu
w mocno stresujących warunkach pola walki.
Mógłbym o nim pisać
długo, ale szkoda wyważać otwarte drzwi. Więcej na ten temat np. tu:
https://www.paramedyk24.pl/430,opatrunek-indywidualny-olaes-modular-4-.html
lub tu:
https://www.youtube.com/watch?v=YbKDNuLB54A
Gdzie kupić?
Dobrze wyposażone sklepy z akcesoriami militarnymi, internetowe sklepy medyczne.
Uwaga!
OLAES kosztuje znacznie więcej niż tradycyjny bandaż i gaza, dlatego
kupując go, upewnij się, że to oryginał. Podejrzanie niska cena (poniżej
20 zł za najmniejszy z opatrunków) może również oznaczać, że termin
przydatności właśnie się kończy lub już upłynął.
10. Opatrunki oparzeniowe
Jaką
przykrość sprawia dłuższe dotknięcie rozgrzanego wydechu wie tylko ten,
kto się go dotknął. Podobną przykrość sprawia siadanie w imprezowym
grillu, czy gaszenie peta na szyi kolegi z klubu.
Współczesne
opatrunki oparzeniowe pomagają nie tylko zabezpieczyć ranę powstałą po
ekspozycji na wysokie temperatury, ale również chłodzą uszkodzone tkanki
i niosą sporą ulgę w bólu.
W mojej apteczce znalazło się miejsce
dla opatrunków WATER JEL. Większy z nich, to stworzona dla wojska wersja
z opatrunkiem powleczonym żelową substancją, pochłaniającą temperaturę i
zabezpieczającą ranę. Jego zaletą jest również mniejsze i ponoć
solidniejsze (w porównaniu do cywilnej wersji) opakowanie. Kolejne trzy
małe saszetki zawierają sam żel i są pomocne przy drobniejszych
powierzchniowo oparzeniach.
Na rynku dostępne są podobne produkty
innych firm. Rozpiętość cenowa jest spora. Dlaczego zatem wybrałem
akurat opatrunki firmy WATER JEL? No cóż... magia marketingu:
https://www.youtube.com/watch?v=HaeDkw2iKHg
Gdzie kupić?
Dobre
sklepy medyczne lub solidne sklepy internetowe. Warto poszperać w
necie. Czasem można złowić stosunkowo tanio cały komplet tych
opatrunków.
11. Chusta trójkątna flizelinowa.
Od
klasycznej, bawełnianej różni się rozmiarem po spakowaniu (jest znacznie
mniejsza) i ceną (tańsza). Jej najczęstszym zastosowaniem jest temblak
podtrzymujący "zepsutą" kończynę górną. Niestety zazwyczaj oznacza to
również chwilowy koniec jazdy na motocyklu, dlatego, aby ukoić żal i
smutek, do drugiej takiej chusty można zapakować małe zakupy z
pobliskiego sklepiku. Kilka piw na pocieszenie, spokojnie się zmieści do
tego improwizowanego "tobołka" :)
Gdzie kupić?
Raczej każda apteka, sklep medyczny, internet.
12. Koc termiczny (folia NRC, koc-pomoc itp.)
Zazwyczaj
dwustronny (srebrno-złoty), mocno szeleszczący, metalizowany koc. Jego
główne zastosowanie to zapobieganie wychłodzeniu lub przegrzaniu
poszkodowanych (w zależności od strony, którą okrywamy). Wyraźna, żywa
kolorystyka sprzyja również lokalizacji poszkodowanych lub pomaga w
oznaczeniu miejsca zdarzenia (z moich doświadczeń wynika, że folia NRC
zwinięta w kulę i położona na środku jezdni, znacznie lepiej studzi
zapał i skłania do hamowania niektórych kierowców, niż rozstawiony na
poboczu trójkąt ostrzegawczy). Poza oczywistym zastosowaniem, koc
termiczny świetnie się sprawdzi jako "klimatyzacja" naszego namiotu w
największy skwar lub improwizowany pokrowiec na motocykl. Niewielkie
rozmiary pozwalają zapakować do apteczki dwie lub więcej podobnych
folii. Warto je mieć.
Tips and Tricks: Jeśli chcemy powstrzymać
(spowolnić) wychłodzenie organizmu, okrywamy poszkodowanego (szczelnie)
SREBRNĄ stroną DO CIAŁA. Jeśli rankiem (czasem południe, to też ranek),
słonko zbyt mocno przygrzewa i nie daje nam spać w namiocie, umocujmy
folię NA ZEWNĄTRZ całego namiotu SREBRNĄ stroną do słońca. Chłodek
gwarantowany.
Gdzie kupić?
Apteki, sklepy medyczne, turystyczne, motoryzacyjne, internet.
Uwaga:
Moim zdaniem, nie warto inwestować w "wypasione", super mocne koce
termiczne za kilkadziesiąt i więcej złotych. Trochę smutno się
człowiekowi robi, kiedy jego zajefajna, wielorazowa folia za stówę,
odjeżdża karetką razem z poszkodowanym.
13. Nożyczki.
Niekiedy,
podczas naszych motocyklowych wypraw do "dziczy", nożyczki są jedynym,
jakże wysublimowanym łącznikiem z cywilizowanym światem. Wiecie jakaż to
radość uciąć wiszącą na rozciętym palcu skórkę NOŻYCZKAMI? A nie jak
zwierzęta odgryzać zębiskiem lub szarpać brudnym nożem, jak
średniowieczny pastuch. Nożyczki, to naprawdę przydatne narzędzie.
Zdecydowanie bardziej precyzyjne i mniej brutalne od noża, maczety i
tasaka. Za pomocą nożyczek możemy "rozmnożyć" gaziki lub inne środki
opatrunkowe, dociąć i wyprofilować niewygodną odzież motocyklową,
delikatnie odsłonić z ciuchów uszkodzony fragment ciała i wiele, wiele
innych.
Warto zainwestować w porządne, ostre!, chirurgiczne
nożyczki, które nie stępią się po jednym ciachnięciu starej sznurówki.
Jeśli zakupimy model z zakrzywionymi końcówkami, będziemy mogli bez obaw
ciąć cieńsze warstwy odzieży, tuż przy skórze poszkodowanego. Czasem to
naprawdę sporo ułatwia, a poszkodowany z dyndającą na wietrze złamaną
nózią, jest nam niewymownie wdzięczny za delikatność i zrozumienie
sytuacji.
Gdzie kupić?
Dobre sklepy ze sprzętem medycznym lub ich odpowiedniki w internecie.
Wszystkie
wymienione powyżej materiały warto zapakować w różnej wielkości
woreczki strunowe. Pozwoli to znacznie zmniejszyć rozmiary pakunków i
zabezpieczy przed skutkami ewentualnego uszkodzenia (zwłaszcza opatrunki
żelowe, wszelkie substancje płynne i mocno klejące)
Dopięte, przytroczone, przyczepione...
czyli to, co faceci kochają - GADŻETY!
14. Latarka - czołówka.
Udzielanie
pomocy w mroku jest równie kłopotliwe, co naprawianie motocykla po
ciemku lub próba lokalizacji toalety na nieznanym kempingu w środku
nocy. W każdej z tych sytuacji ciśnienie wzrasta, a przecież nie musi
tak być. Wystarczy dobre i niezawodne źródło światła.
Latarka,
którą wybrałem jest solidna, malutka, ma wytrzymałą baterię (działa już
trzy lata bez wymiany) i co najważniejsze, doskonale świeci w kilku
stopniach natężenia światła i dwóch kolorach (zimnym białym oraz
czerwonym). Zawistni mogą ironizować, twierdząc, że do szczęścia brakuje
tylko wygrywanych przez latarkę melodyjek. Otóż spieszę z wyjaśnieniem,
iż latarka "gra"! No może nie melodyjki i nie sama, ale umieszczony na
gumce malutki gwizdek, pozwala zasygnalizować swoją obecność kiedy
trzeba lub "nagwizdać" zawistnym prosto w twarz :) Mała rzecz a cieszy.
Firma Petzl robi naprawdę dobre latarki i jest w czym wybierać.
Gdzie kupić?
Sklepy turystyczne, z artykułami wspinaczkowymi, internet.
15. Bransoleta z paracordu.
Paracord
(Parachute cord), inaczej zwany linką spadochronową, jest lekkim,
niezwykle wytrzymałym splotem nylonowym. Jego zastosowanie ogranicza
właściwie tylko nasza wyobraźnia. Od sznurówki, przez troczenie bagażu
na wyprawę, naciąganie namiotu, aż po awaryjne łączenie uszkodzonych
części motocykla. Niestety nie nadaje się jako linka sprzęgła, ani do
szycia ran i to jest chyba największa wada paracordu.
Estetycznie
pleciona bransoleta pozwala skompresować od kilku, do kilkudziesięciu
metrów linki i jak sama nazwa wskazuje, nosić to na nadgarstku (bez
siary, że niemęskie, albo coś...). Ponieważ na moim nadgarstku jest
miejsce wyłącznie na zegarek, bransoletę z paracordem zaczepiłem o taśmy
apteczki, gdzie wygląda bardzo męsko... wręcz samczo ;)
Gdzie kupić?
Sklepy turystyczne, militarne, internet.
16. Karabinek dwustronny.
Wygodny
w zapinaniu, solidnie stalowy i lekki, pomocny choćby w tymczasowym
podwieszeniu apteczki na pasku spodni, plecaku, wystających częściach
motocykla itd. No i całkowicie bezpieczny. Ten karabinek nie wystrzeli,
choćby nie wiem co!
Jeśli komuś jeszcze mało, może sobie poczytać
taką recenzję:
http://www.testyoutdoorowe.pl/testy-2/akcesoria/nite-ize-karabinek-s-biner-slidelock/
Duży wybór rozmiarów, rozsądna cena no i wygoda w użytkowaniu. Ja jestem zadowolony.
Gdzie kupić?
Sklepy turystyczne, internet.
17. Plakietka na rzepie.
Świeci
w ciemności (ale tylko przez chwilę), wygląda kozacko i jasno określa,
kto rządzi na miejscu wypadku. Na motocyklowych zlotach pozwala
zaimponować nieletnim, przygodnym "plecaczkom" płci żeńskiej ;)
Przylepiona do apteczki dodaje +10 do ratowniczego skilla. Poza tym
kompletnie bezużyteczna.
Gdzie kupić?
Na cholerę to kupować?!?
18. Staza taktyczna.
Pogromczyni
masywnych krwotoków z kończyn. Stosowana do zmniejszania lub
powstrzymywania utraty krwi w przypadku krwawień trudnych do opanowania
tradycyjnymi opatrunkami. Pierwsza lub ostatnia deska ratunku. W
większości przypadków zbędna, ale kiedy ten jedyny raz jest potrzebna,
każdy błogosławi jej posiadanie. Powinna być przyczepiana na zewnątrz
apteczki, w widocznym, łatwo dostępnym miejscu. Gotowa do błyskawicznego
użycia.
Więcej na jej temat można/należy poczytać w internecie
lub, co bardzo wskazane, przejść odpowiednie szkolenie z zasad
posługiwania się podobnym sprzętem.
Gdzie kupić?
Sklepy z demobilem, militarne, internetowe sklepy z artykułami ratownictwa taktycznego.
Uwaga:
W sprzedaży krążą "imitacje" oryginalnych staz taktycznych CAT, które
(jak donoszą zainteresowane środowiska) w chwili najważniejszej próby,
po prostu pękają! Głupio umrzeć z powodu bezczelnej podróby, dlatego
przed zakupem (a już na pewno przed użyciem) należy upewnić się, że mamy
oryginał.
19. Nóż ratowniczy.
Mój model to
Gerber Hinderer Rescue. Dobry i przydatny wszędzie tam, gdzie
"wysublimowane" nożyczki nie dadzą rady. Niezastąpiony przy cięciu
wszelkiego asortymentu linek, pasów bezpieczeństwa, grubej
(motocyklowej) odzieży i opony tego frajera, który wieczorem upokorzył
cię przy lachonach ;)
W gratisie do tego akurat modelu noża,
otrzymujemy komplet dziewięciu śrubokrętów z łącznikiem magnetycznym i
uchwytem. Wszystko to w solidnym etui z cordury. Śrubokrętów jeszcze
nigdy nie użyłem, ale ich obecność doskonale wpływa na moją męską żyłkę
majsterkowicza ;) W razie co, każda śruba moja!
Słabym punktem
jest zbijak do szyb, który zawiódł mnie w bardzo trudnej sytuacji (choć
być może, to ja w sposób nieumiejętny próbowałem zdemolować szyby
tonącego auta?).
Więcej na temat noża Gerber można poczytać tu:
http://www.military.pl/noz-ratowniczy-gerber-hinderer-rescue-1534_6886t
lub zobaczyć tu:
https://www.youtube.com/watch?v=Oc18cSTnXZs
Gdzie kupić?
Sklepy z bronią, łowieckie, rzadziej turystyczne, a także aukcje internetowe.
Na
rynku dostępnych jest wiele modeli noży ze słówkiem "rescue" w nazwie.
Ich ceny nie są małe, dlatego przed zakupem warto dokładnie
przestudiować opisy, specyfikacje, pooglądać testy i wybrać najbardziej
pasujący "scyzoryk". Zdecydowanie namawiam, by tropić aukcje
internetowe, gdzie można złowić ciekawy nożyk nawet o połowę tańszy niż w
regularnym sklepie.
Dla kompletnych świrów i pasjonatów, chcących
połączyć skuteczność ratowniczego noża z subtelnością nożyczek polecam
to:
https://www.youtube.com/watch?v=g9WH2eq1OYY
Totalny odlot. Tną motocyklowe ochraniacze, jak zwykłe nożyczki karton. Niestety cena też potrafi podciąć... z nóg.
20. Retraktor.
Sprytne,
niewielkie urządzenie, które w trosce o nasz portfel, nie pozwoli
zapomnieć lub zgubić drogocennego noża, komórki, latarki lub... żony
(choć "to" ostatnie z oszczędnościami raczej nie ma nic wspólnego) ;)
Wystarczy
zapiąć, gdzieś "pod ręką" i korzystać w potrzebie, bez obawy, że
wypadnie i zginie. Nawinięta na specjalny bębenek linka (stalowa lub z
kevlaru) pozwala operować zapiętym przedmiotem w zasięgu od
kilkudziesięciu centymetrów do nawet kilku metrów (w zależności od
modelu retraktora). Używane narzędzie można swobodnie puścić, a
mechanizm sprawi, że całość wyciągniętej linki zostanie automatycznie
nawinięta na bęben (o ile przypięty przedmiot nie jest zbyt ciężki) W
razie nagłej potrzeby, przyczepiony do linki gadżet można szybko odpiąć i
przekazać komuś lub wyrzucić (jeśli nas kompromituje). Pozwala na to
solidny zaczep, który z pewnością sam, przypadkowo nie odpadnie.
Gdzie kupić?
Sklepy turystyczne, nurkowe, survivalowe... i chyba największy wybór: allegro, pod hasłem "retraktor".
21. Brelok ResQMe
Niby
zwykły gadżet, ale w tym maluchu drzemie siła kolosa.W drobnej i
lekkiej konstrukcji ukryty jest automatyczny zbijak do szyb (wystarczy
docisnąć do szyby a całe szkło leci w drobny mak) i naprawdę super-ostry
nóż do cięcia pasów lub odzieży. Bardzo pomysłowa i całkiem estetyczna,
dostępna w wielu kolorach zabawka, która wisząc w aucie, przy
samochodowych kluczykach, albo na motocyklowej apteczce, może któregoś
dnia pomóc tobie lub innym wyjść cało z opresji.
Znacznie tańszy od najtańszego ratowniczego noża, zajmuje zdecydowanie mniej miejsca i waży prawie "nic".
Tu przykładowy pokaz możliwości tego maleństwa:
https://www.youtube.com/watch?v=VjaIv5J5zGM
Gdzie kupić?
Wygląda
na to, że jedynym dystrybutorem w Polsce jest
http://sklepogniowy.pl/p/64/526/-resqme-noz-do-pasow-i-zbijak-do-szyb-nr-kat-651-resqme.html
Trochę zawyżona cena nie zachęca do kupna, ale w "zagranicznych portalach aukcyjnych" można nabyć ten gadżecik znacznie taniej.
* * *
To już wszystko, przynajmniej na ten moment. Niewykluczone, że w
przyszłości, wraz z nabywaniem doświadczeń i nowych gadżetów, będę
rozwijał temat motocyklowej apteczki.
Jak wspominałem na wstępie,
każdy może/powinien stworzyć własny skład apteczki, który z pewnością
będzie ewoluował. Mój motocyklowy "pakiet indywidualny" może służyć
przykładem, ale źródeł inspiracji jest znacznie więcej. Czytelnikom
zaciekawionym tematem polecam również wirtualną wizytę w internetowych
sklepach ze sprzętem ratownictwa taktycznego. Tam można pooglądać i
poczytać o wielu "bajerach", które mając główne zastosowanie w wielu
armiach świata, mogą być równie przydatne motocyklistom, choćby ze
względu na uniwersalność, łatwość obsługi, niezawodność, niewielką wagę,
kompaktowe rozmiary i całą masę innych przymiotów.
Nie będę
polecał konkretnych sklepów i firm. Wybór jest naprawdę duży i warto
poszukać w kilku miejscach, aby nie przepłacić. Za to serdecznie
NIE
polecam zakupów w sklepie EmerMed vel sklepratowniczy.pl. Mają
nieprzyzwoitą wręcz przebitkę cenową, opisy oraz ceny niektórych
produktów są nieaktualne, przez co wprowadzają klientów w błąd... i
bardzo, ale to bardzo się na nich zawiodłem... ja i mój portfel.
Tymczasem,
kończąc to mocno przydługie opracowanie, chciałbym głośno i wyraźnie
powiedzieć o rzeczy oczywistej, lecz niezmiernie ważnej:
Żadna, nawet najdoskonalej wyposażona apteczka, sama nie uratuje zdrowia lub życia.
Do
kompletu potrzebne są jeszcze umiejętności oraz wiedza, a te najlepiej
zdobyć pod okiem kogoś, kto "ogarnia" temat i swym doświadczeniem chce
również "ogarnąć" innych.
Powodzenia.